77 wzorców pierwszych zdań napisanych pod kobietę, która myśli o sesji i się waha, oraz asystentka, która dobiera je pod Twój dzisiejszy temat i wypełnia Twoimi historiami, zamiast zostawiać Cię z pustym polem i migającym kursorem.
Wgrywasz raz w minutę, działa też na darmowym koncie Claude.
Głos klientki
Wieczór wygląda zwykle tak samo, bo siadasz do posta z konkretną myślą, wpisujesz pierwsze zdanie, kasujesz je, wpisujesz drugie, kasujesz i po czterdziestu minutach zostaje Ci "kolejna piękna sesja w studio", które sama byś przescrollowała. Post w końcu idzie w świat, a rano widzisz siedem polubień od koleżanek z branży i ani jednej wiadomości od kobiety, która naprawdę myśli o sesji.
To nie jest wina Twoich zdjęć ani algorytmu. Pierwsze zdanie jest jedynym, które Twoja klientka przeczyta na pewno, więc cała reszta posta zależy od tego, czy zatrzyma się na nim o sekundę dłużej, a tego akurat nikt fotografek nie uczy.
Takich rzeczy w internecie jest sporo i wiesz, jak się kończą, bo wracasz do nich dwa razy, a potem plik ginie w folderze z pobranymi. Bank Hooków działa inaczej, więc pokażę Ci to wprost.
Gotowe polecenie, które kopiujesz do okienka i modlisz się, żeby wynik miał sens.
Rozmawiasz z nią normalnym językiem, a ona wie, o co Cię dopytać, w jakiej kolejności pracować i czego nigdy nie robić, bo ma wpisane kilkadziesiąt reguł, których nie musisz znać ani pamiętać.
Sto hooków do przepisania, z których połowa nie pasuje do fotografii, a druga połowa brzmi jak cudzy głos.
Każdy wzorzec to konstrukcja z lukami, w które wchodzi Twoja historia z wczorajszej sesji i Twój cytat z wiadomości od klientki, więc dwie fotografki korzystające z tego samego wzorca dostają dwa zupełnie inne zdania.
Klikasz, dostajesz przypadkowy tekst, klikasz jeszcze raz i dostajesz kolejny przypadkowy tekst.
Dostajesz pięć otwarć patrzących na Twój temat z pięciu różnych stron, a pod każdym krótkie wyjaśnienie, dlaczego akurat to zdanie ma zatrzymać Twoją klientkę, więc z czasem uczysz się mechanizmu, zamiast tylko konsumować gotowce.
Po miesiącu widzisz, że wszystko brzmi tak samo, i przestajesz z niego korzystać.
Asystentka ma obowiązek pilnować świeżości, więc jedno z pięciu otwarć pisze zawsze od zera specjalnie pod Twój materiał, a kiedy powiesz jej, że to brzmi jak poprzednim razem, zmienia kategorie i podchodzi do tematu z zupełnie innej strony.
Po zakupie dostajesz jeden plik, który wgrywasz do Claude, oraz instrukcję w PDF. W środku pliku siedzi wszystko, co przez lata sprawdziłam w pracy z fotografkami i z własnymi klientkami.
Każdy wzorzec ma opisany mechanizm i przykład wypełnienia dla sesji kobiecej albo ciążowej, więc od razu widzisz, jak działa i dlaczego zatrzymuje uwagę.
Zestaw reguł mówiących, jak dobierać wzorce pod Twój temat, o co Cię dopytać, jak różnicować kąty spojrzenia i czego nigdy nie robić, żeby Twoje posty nie brzmiały jak reklama.
Wgranie krok po kroku, gotowe zdania, od których zaczynasz rozmowę, sposoby na wyciągnięcie z banku więcej oraz rozwiązania najczęstszych potknięć.
Kiedy dopisuję nowe kategorie albo poprawiam zasady na podstawie tego, co zgłaszają fotografki, dostajesz nową wersję pliku na maila bez dopłaty.
Kategorie nie są tu dla porządku, tylko dlatego, że uwagę zatrzymuje się na różne sposoby, a profil oparty na jednym z nich robi się przewidywalny już po miesiącu. Nie musisz ich znać na pamięć, bo asystentka dobiera je sama.
Jej wymówki i obawy jej własnymi słowami, te, które co tydzień czytasz w wiadomościach.
Scena, która wciąga jak film, czyli naturalne wejście w post storytellingowy.
Osobiste otwarcia, które budują markę i sprawiają, że klientka wybiera właśnie Ciebie.
Niepopularna opinia, która zatrzymuje kciuk zaskoczeniem, a nie tanim clickbaitem.
Otwarcia do treści poradnikowych, w których obiecujesz jeden konkret zamiast listy.
Otwarcia postów sprzedażowych z prawdziwą pilnością, bez sztucznych zegarów.
Zdania, na które klientka odpowiada w głowie, zanim zdąży przescrollować dalej.
Zderzenie dwóch stanów albo jedna konkretna liczba, która robi robotę za cały akapit.
Otwarcia, które zatrzymują także kobietę trafiającą na Twój profil zupełnie przypadkiem.
Nie musisz nic przygotowywać, wklejać ani opisywać swojej marki w formularzu, bo asystentka dopyta Cię najwyżej o jedną brakującą rzecz, a resztę weźmie z tego, co jej powiesz zwykłym językiem.
Chcę zapowiedzieć sesje świąteczne, zostały mi trzy terminy w grudniu.
W grudniu mam już tylko trzy wolne soboty. To nie chwyt sprzedażowy, to mój kalendarz.
Prawdziwa pilność zamiast sztucznego odliczania."A czy zdążymy jeszcze przed świętami?". Odpowiadam raz a porządnie, bo w listopadzie to pytanie przychodzi za późno.
Otwarcie jej słowami, w których rozpoznaje samą siebie.Trzy soboty grudnia kontra kolejny rok bez wspólnego zdjęcia całej rodziny.
Zderzenie, które robi robotę za cały akapit.Ile zdjęć z tego roku przedstawia Ciebie, a ile jest tylko zrobionych przez Ciebie?
Zdanie, na które odpowiada w głowie, zanim przewinie dalej.Po zakupie dostajesz plik banku razem z instrukcją napisaną dla kogoś, kto nigdy wcześniej niczego takiego nie robił.
Trzy kliknięcia w ustawieniach, dokładnie tak samo jak wysyłasz załącznik w mailu, i asystentka jest gotowa na zawsze.
Jedno zdanie zwykłym językiem, na przykład to, co właśnie wydarzyło się na sesji albo co chcesz w tym tygodniu sprzedać.
Dostajesz pięć hooków z wyjaśnieniami, wybierasz ten, który brzmi jak Ty, i prosisz o rozwinięcie go w cały post.
Jednorazowo, dostęp bez końca, aktualizacje bazy w cenie.
Dostajesz bazę 77 wzorców w 9 kategoriach, instrukcję pracy dla asystentki, która dobiera je pod Twój temat i wypełnia Twoimi historiami, oraz instrukcję wdrożenia w PDF, żebyś ruszyła tego samego wieczoru.
Płatność przez Naffy, pliki dostajesz na maila od razu po zakupie.
Nie musisz, bo bank działa również na koncie darmowym i wielu fotografkom to w zupełności wystarcza. Jeśli okaże się, że pracujesz w nim codziennie i zaczną Cię ograniczać limity darmowego konta, wtedy sama zdecydujesz o wersji płatnej, ale to decyzja na później, nie warunek wejścia.
Poradzisz sobie, bo wgranie pliku to dosłownie minuta i trzy kliknięcia, a potem rozmawiasz z asystentką normalnym językiem, tak jak pisałabyś do koleżanki. Nie musisz znać żadnych promptów ani niczego konfigurować, a instrukcja prowadzi Cię krok po kroku.
Darmowe listy są pisane dla wszystkich naraz, więc znajdziesz w nich otwarcia dla trenerek, coachek i sklepów, a potem siedzisz i kombinujesz, jak przerobić je na fotografię. Ta baza jest napisana wyłącznie pod kobietę, która myśli o sesji i się waha, z jej prawdziwymi obawami, a do tego nie musisz nic przerabiać samodzielnie, bo asystentka wypełnia wzorce Twoimi historiami i sama pilnuje, żebyś nie zaczynała co tydzień tak samo.
Nie będą, jeśli dasz asystentce prawdziwy materiał, bo ona nie wymyśla historii, tylko układa Twoje w formę, która zatrzymuje uwagę. Bank pilnuje przy tym, żeby hook miał pokrycie w treści, żeby nie pojawiały się w nim wymyślone liczby ani klisze o tym, że każda kobieta jest piękna, i żeby żadna klientka nie rozpoznała siebie w cytacie bez Twojej zgody.
Tak, bo wzorce są uniwersalne dla całej fotografii kobiecej i rodzinnej, a przykłady wypełnienia dotyczą sesji kobiecych i ciążowych tylko po to, żebyś od razu widziała mechanizm. Asystentka dopasowuje każde otwarcie do rodzaju sesji, o którym jej powiesz.
Zdjęcia, które robisz, zasługują na to, żeby ktoś się przy nich zatrzymał, a to zaczyna się na długo przed pierwszym kadrem, bo zaczyna się na zdaniu, które klientka przeczyta w biegu, między jednym a drugim scrollem.
Chcę Bank Hooków za 49 złBank Hooków otwiera post, ale całą resztę Twojej komunikacji, od cennika i odpowiedzi na zapytania, przez plan contentu i kampanie sezonowe, po opiekę nad klientką przed sesją i opinie po niej, prowadzi zestaw 9 asystentek, którego bank jest częścią.
PREMIERA ZESTAWU WKRÓTCE